|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Polki do Niemiec, Ukrainki do PolskiTak w skrócie mogłabym zarekomendować artykuł, który ostatnio przeczytałam z wielkim zainteresowaniem. Otóż ostatnim hitem w niemieckich księgarniach jest książka pt. "Pod niemieckimi łóżkami". Autorką jest 32-letnia Polka, która od 12 lat mieszka w Niemczech i spisała swe doświadczenia sprzątaczki w niemieckich domach. Polka nie ma dobrej opinii o pracodawcach. Są aroganccy, skąpi i brudni - stwierdziła i na dowód wymieniła, co można znaleźć pod niemieckimi łóżkami (uwaga, nie dla wrażliwych!) : wyrwane zęby, resztki kurczaka, wymiociny psa, zdechłego chomika, zużyte tampony... Żaden z pracodawców nie zatrudnia jej legalnie choć pracuje u sędziów, policjantów i polityków. Miesięcznie zarabia ok 2 tys. euro. A co sądzi o nas Nadia - 34-letnia Ukrainka, posiadaczka Karty Polaka (mama - Polka, ojciec - Ukrainiec) sprzątająca w Warszawie? Pierwszą pracę załatwiła jej mama i potem trafiała do znajomych ówczesnych pracodawców. Nadia najbardziej chwali sobie pracę z polecenia, bo pracodawcy starają się być fair wobec niej - od razu dają klucze, nie stosują sztuczek, by sprawdzić jej uczciwość. Najczęściej pracuje w domu pod ich nieobecność a pracodawcy (co dzień sprząta inny dom) zostawiają jej pieniądze lub przychodzą na koniec jej pracy rozliczyć się. Klienci krępują się zwracać jej uwagę i gdy coś przestawi w inne miejsce to nic nie powiedzą tylko sami poprawiają, gdy wyjdzie. Jednak Nadia też czuje się skrępowana, gdy musi sprzątać u starszych osób, jeśli o sprzątanie poprosiły ich dzieci. Starsze panie zwykle same sprzątają przed jej przyjściem, nie zezwalają na dotykanie swoich rzeczy i proszą o wspólne wypicie herbaty. Gdy klienci są w domu to proponują coś do picia i jedzenia. Nadia raz odmówiła sprzątania. Trafiła z ogłoszenia do mieszkania starszego mężczyzny, który na dwóch pokojach mieszkał z kilkoma kotami. To był koszmar: brudne, śmierdzące kuwety, odchody rozwłóczone przez koty po dywanach... Jej koleżanki też odmówiły sprzątania u tego pana. Nadia zarabia ok 100 zł dziennie i dorabia sobie lepieniem pierogów: za 20 sztuk bierze 25zł. Czasami trafiają się kilenci, którzy zamawiają 150 sztuk. W sumie Nadia zarabia ok 3tys / mies. Generalnie chwali sobie polskich pracodawców, choć koleżanki trafiają czasami na arogantów i wyzyskiwaczy, ktorzy nie chcą zapłacić za wykonaną pracę. Nasza głowna cecha: jesteśmy bardzo rodzinni. Najpierw Nadia myślała, że to celowe i na pokaz ale po 6 latach sprzątania w Polsce jest przekonana, że u nas wszystko naprawdę kręci się wokół domu. Nasza wada: za dużo rozmawiamy o polityce. Czasami kilenci próbują jej tłumaczyć sytuację polityczną w kraju a ona z grzeczności nie przerywa jednak nie jest tym zainteresowana. Swoją stabilną sytuację finansową Nadia okupuje tęsknotą za synkiem, który pozostał we Lwowie. Mimo codziennych rozmów z synem na Skypie brakuje jej go każdego dnia. Nadia co 3m-ce robi sobie miesięczną przerwę i jedzie do Lwowa a na wakacje jej syn przyjeżdża do Warszawy. Oboje uwielbiają spacerować po Łazienkach i chodzić do kina. Niestety Nadia nie wie, jak długo będzie mogła pracować z dala od synka...
Artykuł zachęcił mnie do tego, by.. zajrzeć pod własne łóżko. :-) Znalazłam tam trochę kotów z kurzu, ołówek z ikei i małą kartkę papieru. :-) Choć nie miałabym powodu, by umrzeć ze wstydu przed kimkolwiek z powodu tego, co mam pod łóżkiem, to nie wyobrażam sobie, bym miała zatrudnić kogoś, kto sprzątałby mi w domu. Mieszkanie to mój osobisty azyl i poza rodziną i znajomymi nikt obcy mnie nie odwiedza. I niech już tak zostanie! :-) niedziela, 30 stycznia 2011, pollyanna.m2
Komentarze
2011/02/02 19:07:23
Ryso, zgodzę się z Tobą, że relacja Nadii była napisana w łagodniejszej formie i obszerniej niż to, co nasza rodaczka napisała o pracy w Niemczech. I wydaje mi się, że to dlatego, iż Polki mają lepszy punkt odniesienia, co to życie w dobrobycie, asertywność i umieją powiedzieć bardziej bezczelnie, gdy im coś nie pasuje niż "uległe" i pracowite Ukrainki, dla których praca w Polsce jest dobrobytem. Dla nas praca na zachodzie wynika bardziej z chęci dorobienia się natomiast dla Ukrainek praca w Polsce jest traktowana jak "za chlebem".
Komentarzy do artykułu nie czytałam... no i dobrze, bo zdenerwowałabym się. ;/ Tylko wybitnie ciasne umysły mogą tak dyskryminować innych! ;/ Pozdrawiam serdecznie! :-) 2011/02/05 19:53:17
No wlasnie ,ze brudasy dlatego zatrudniaja panie do sprzatania i obojetnie gdzie to jest.
Kazda z nas nie ma smietnika pod lozkiem...najwyzej troche kurzu...i cos tam...,drobiazdzki,ktore sie zawieruszyly.... no wlasnie i to swiadczy o czystosci.Czyli o kazdej kobiecie z osobna. I tak trzymajmy. e. 2011/03/15 18:52:21
to moze ja napisze ksiazke o pracy we francji,pewnie wyszedl by hicior, na miare tego niemieckiego:)
fajny wpis,pozdro :* |
Nie wiem czy czytałaś komentarze do tego artykułu ale co poniektóre były żałosne.
Np., że jej czternastoletni syn z pewnością zostanie bandytą lub nierobem bo zamiast samemu iśc do pracy nic nie robi. Z drugiej strony ktoś się oburza jak można dziecko zostawiać same a przecież napisała, że dziecko pod jej nieobecność ma opiekę.
Cóż ta matka i dziecko mogą poradzić na prozę życia?
I od kiedy to obowiązkiem czternastolatka jest utrzymywanie rodziny a nie nauka?
Czasami zastanawiam się gdzie ja żyję? W rozwniętym kraju na początku XXI wieku czy w jakimś feudalnym państewku za króla ćwieczka?
P.S. Ja też zajrzałam pod łóżko - i mam tam trochę kociego futerka, klocki lego i kilka kredek. I nie sobie tam leżą, a co tam!