Blog > Komentarze do wpisu

przed wyjazdem rzucę temat...

Może wysłużony i przewałkowany... ale ponadczasowy...

Miłość. Taka prawdziwa, głęboka, niezniszczalna. Z pełnym oddaniem drugiej osobie. Czy potrafimy kochać kogoś bardziej od samego siebie?


Poruszyły mnie słowa Vincenta van Gogh’a „...Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu...”

czwartek, 13 stycznia 2011, biedronka.dwukropka

Komentarze
2011/01/13 13:52:47
już się ostrzę...
-
2011/01/13 17:56:49
Prawdziwa miłość to przede wszystkim dawanie i nie oczekiwanie nic w zamian.
-
2011/01/13 19:24:08
Żadna miłość nie jest niezniszczalna! Zawsze podobało mi się porównanie miłości do rośliny - obie trzeba starannie pielęgnować, by żyły. Gdy miłość nie jest pielęgnowana - wygasa!
-
2011/01/14 07:14:44
Pollyanno, ależ jest taka miłość - do dziecka, chociażby... Nikt i nic jej nie zniszczy. Kocha się bezwarunkowo i bezgranicznie.
Uczucie między kobietą a mężczyzną... owszem - wymaga starannej pielęgnacji...
-
2011/01/14 07:45:39
Sama nie wiem. Czasem wydaje mi się, że tak właśnie powinno być: kochać drugą osobę bardziej niż siebie. A potem sobie myślę: a jeżeli ta druga osoba Cię niszczy, to też? W imię czego poświęcać wtedy siebie? W imię idei miłości doskonałej? Czy kochanie własnego kata jest normalne? Moim zdaniem nie. Poza tym ja mam taki mechanizm, że potrafię przebaczyć bardzo, bardzo wiele. Do pewnego momentu, kiedy kielich goryczy się przelewa. A jak wiadomo na rozlane mleko nie ma już sposobu. Trzeba sobie dać zawsze drugą szansę, czas na poprawę. Tylko bez przesady. Jeśli on od 20 lat pije i bije, to trzeba uciekać. Bo szansa na zmianę jest minimalna.
-
2011/01/14 08:06:20
W sumie nawet dzioba miałam nie otwierać, bo w tym względzie kiedyś książki mogłabym pisać a teraz? Teraz to już sama w sumie nie wiem. Kiedyś myślałam, że taka miłość istnieje. Teraz pewnie i też tak myślę, ale nie są już to myśli górnolotne, bezsprzeczne z tym co mam w głowie, czasem. To prawda, że o miłość trzeba dbać, pielęgnować ją, ale tak naprawdę czy to miłość okazuje się wtedy jeśli trzeba walczyć. Jeśli walczysz o coś, co dla innych mogłoby już dawno przestać być miłością, to chyba właśnie oznacza, że kochasz, że ponad wszystko nawet jak jest źle. Ja wierzę, że tak właśnie jest. I póki sił mi starczy to będę walczyć. Przede wszystkim z samą sobą. Bo w ogień bym poszła jakby komuś, kogo kocham krzywda miała by się dziać!
I nigdy przenigdy nie chciałabym się przekonać czy rzeczywiście docenia się coś dopiero jak się to straci. Obyście i wy nigdy się o tym nie musieli przekonywać.
-
2011/01/14 09:14:33
Tylko jak się coś straci i się tęskni, to moim zdaniem wcale nie oznacza, że to miłość. Ludzie czasem bardzo tęsknią, bo stracili stabilizację, bezpieczeństwo, rutynę, swoje małe królestwo. I tak naprawdę za tym tęsknią. Z tego samego podowu czasem walczą. Dla mnie miłość jest dziwna, bo składa się z miliona elementów, a jednak ten milion elementów razem nie czyni jeszcze miłości.
-
2011/01/14 12:56:40
Moim zdaniem miłości takiej nie ma. A jak jest to w tak rzadkich wyjątkach, że spokojnie mogę podtrzymać tezę ze zdania pierwszego.
Jest natomiast niezwykle potężne oczekiwanie, marzenie, zapowiadanie, deklarowanie i wyobrażanie takiej miłości. I z tych emocji rodzi się właśnie przepiękny obraz przepięknej miłości.
Niestety te pragnienia i oczekiwania są tak silne, że często i ta pierwsza osoba i ta druga osoba ze związku nie są w stanie ich udźwignąć w biegu na dłuższą metę. I albo oboje popadają w szarość - taką normalność codzienną. Albo zdarzają się im krótsze przedbiegi i sprinty, czyli wybuchy ekstazy miłosnej (bez podtekstów erotycznych :-) ) które tym bardziej rozdmuchują oczekiwania o wielkiej miłośc. A ta wydaje się im wtedy, że jest tuż, tuż.
Weryfikację miłości można i należy przeprowadzać co lat 5,10. Najbardziej wymierne są - jak myślę - te po okresie 30, 40 lat.
Szalony Vincent żył lat 37, wiązał się ściślej z dwoma kobietami a mniej ściśle z większą ich rzeszą. Ostatecznie nie ożenił się ale jego tęsknota za prawdziwą miłością nie pozwoliła mu powiedzieć nic innego niż to co przytoczyła Biedronka...
-
2011/01/14 13:01:25
aha - jest chyba taki mądry tekst, że "ziarno musi najpierw obumrzeć aby wydać plon obfity"... nie trzeba wielkiej ekwilibrystyki aby przenieść tę zasadę na miłość.
I do tego się przychylam ostatecznie :-)
-
2011/01/14 13:06:05
Chyba że jest puste. Wtedy zgnije. Nie obumrze i plonu nie wyda.
-
2011/01/14 13:07:14
A z tym, co w tekście wcześniejszym się zgadzam. :)
-
2011/01/14 14:24:20
Alchemik-Coelho

- A jakie jest największe kłamstwo świata? - spytał zaciekawiony młodzieniec.
- To mianowicie, że nadchodzi taka chwila, kiedy tracimy całkowicie panowanie nad naszym życiem i zaczyna nim rządzić los. - rzekł staruszek.

- Dlaczego mam zatem słuchać serca?
- Bo nie uciszysz go nigdy. I nawet gdybyś udawał, że nie słyszysz, o czym mówi, nadal będzie biło w twojej piersi i nie przestanie powtarzać tego, co myśli o życiu i o świecie.

- To nazywamy Miłością - powiedział młodzieniec widząc, że wiatr jest krok od spełnienia jego prośby. - Kiedy kochamy, to stajemy się częścią Stworzenia. Kiedy kochamy, nie potrzebujemy wcale rozumieć, co się dzieje wokół, bo wtedy wszystko dzieje się w nas samych i wtedy nawet człowiek może przemienić się w wiatr. Oczywiście pod warunkiem, że wiatr przyjdzie mu z pomocą.

Tam gdzie jest twój skarb,
jest i twoje serce.
-
2011/01/14 22:06:49
Biedronko, bezwarunkowa miłość do dziecka - sprawa oczywista. :-) Pisząc powyższy komentarz miałam na myśli miłość partnerską.