|
|
Blog > Komentarze do wpisu
AntyfeministycznieMówi się ostatnio wiele o tym, że współcześni mężczyźni są słabi. Problem w tym, że kobiety same tę słabość wielokrotnie tworzą. Na każdym kroku udowadaniają mężczyznom, że poradzą sobie bez nich. Same zarobią pieniądze, same przesuną szafę, same wychowają dziecko i nawet za pomocą różnych urządzeń same sobie zrobią dobrze. Nic dziwnego, że w takich okolicznościach przyrody mężczyźni czują się niepotrzebni i sflustrowani. Bo nic tak dobrze nie działa na mężczyznę, jak podziw, ale żeby móc go podziwiać trzeba mu się pozwolić wykazać. Ta flustracja wielokrotnie wyzwala w niektórych mężczyznach agresję (jak będę bardziej agresywny, to uznają mnie za silniejszego), a w innych apatię. I tak o to z jednej strony nakręca się spirala przemocy, z drugiej zaś "produkcja" przegranych i nieudaczników. Więc w samym środku wiosny zimą apel: dziewczyny bądźcie dla chłopaków dobre na wiosnę i dajcie się im wykazać. Korzyść będzie obustronna, gdyż nic tak z kolei w gruncie rzeczy nie męczy kobiety jak ciągłe bycie silną. Ja tam uwielbiam czasem powiedzieć mojemu mężowi: "zaopiekuj się mną", a potem "ach jaki ty jesteś mądry" albo "silny" - w zależności od kontekstu sytuacyjnego. Oczywiście ubieram to wszystko w bardziej sprytne i inteligentne formy słowne. Miło wówczas zobaczyć, jak mój zmęczony wojownik prostuje się i znów ma wiatr w żaglach. Poza tym na przykład niezarobione przez siebie pieniądze wydaje się milej. Wiem, co mówię. Właśnie wczoraj kupiłam sobie super buty z premii męża. :) Ale żeby nie był całkiem pokrzywdzony, kupiłam też koronkową koszulkę i zrobiłam jego ulubione danie na kolację. Cena butów przeszła bez echa i generalnie wszyscy są zadowoleni. czwartek, 10 lutego 2011, antoninaanton
Komentarze
mareklef
2011/02/10 08:34:49
Święte słowa. Frustracji Ci u nas dostatek i nie tylko do zwierzątka trzeba czasem mile przemówić. To działa w obie strony - czyli róbmy sobie dobrze, słowem, myślą i uczynkiem, a będziemy zdrowsi ciałem, że o psyche nie wspomnę. Kochać to też znaczy akceptować, podziwiać, dzielić się radością. Od smutków to mamy dorożkarskie szkapy i telewizyjne wiadomości z politycznego grajdołka.
2011/02/10 11:55:34
a Ty co się tak wzięłaś za obronę mężczyzn? hę? który Ci zapłacił ;)
2011/02/10 12:06:01
Żaden. Robię to wyłącznie w dobrze pojętym kobiecym interesie. Strasznie mi się męczyć nie chce i wolę, żeby oni byli silni siłą prawdziwą i godnością osobistą. :)
2011/02/10 15:18:41
A mnie się wydaje,że tak naprawdę żadna z nas nie chce być Supermenem( Supermenką?) i skrycie czekamy na męską pomoc.I albo zbyt mało od nich wymagamy,albo zbyt wiele.
2011/02/10 18:43:24
Niby się zgadzam z wpisem ale się też nie zgadzam. :-) :P Jak w dzisiejszym świecie można sobie pozwolić na nie-bycie Superwoman, skoro na tym ziemskim padole PRAWIE same - przepraszam za dosadność! - męskie p*py chodzą?! ;-) Jak można liczyć na męskie wsparcie i pomoc, skoro współcześni faceci sami nie wiedzą czego chcą, domagają się damskiego podrywu, inicjatywy w seksie, nie potrafią załatwić sprawy w urzędzie, ani kupić kobiecie satysfakcjonującego prezentu? Jak być dobrą/lepszą dla swej ślubnej połowy, która zamiast żoninych czułości woli podniecać się oglądając filmy pornograficzne?! Czy można liczyć na pomoc kogoś wiecznie niezadowolonego z życia, zmęczonego i tłumiącego w zarodku wszelkie przejawy kobiecego zapału? (" a po co? tak drogo?! nie chce mi się!"). Dla mnie są to pytania retoryczne. :-)
Przepraszam jednocześnie Panów nie zaliczających się do tej kategorii mężczyzn (np. mąż Antoniny, mniemam też, że Paweł), którzy być może poczuli się urażeni moim epitetem. Nie taki jest cel mojej wypowiedzi! :-) Mój pogląd jest odczuciem czysto subiektywnym i nie przeszkadza mi bycie Superwoman. :-) Wolę liczyć wyłącznie na siebie niż na faceta, który BYĆ MOŻE (w zależności od czasu, nastroju i stopnia zażyłości) zechce mi pomóc a w końcu i tak, z powodu licznych wyimaginowanych lub rzeczywistych trudności, nie pomoże, nie wesprze. Wpis w zasadzie nie powinien być adresowany do kobiet tylko do mężczyzn, tych "prawdziwych", tych dżentelmenów, którzy żyją po to, by kobiecie kawałek nieba przychylić. ;-) Takim panom bezwzględnie należy ułatwić bycie silnym i "męskim" ku pożytkowi swojemu i nas - kobiet. :-) 2011/02/21 10:36:38
strasznie gryzie mnie ten wpis. Nie wiem dlaczego, ale mi nie pasuje i nie podoba mi się w ogóle. Nie chodzi o to, że całkowicie nie przyznaję Ci racji, ale jak dla mnie to taki apel mężczyzn i słowa, które raczej mężczyźni wypowiadają jak im źle jak to kobiety ich nie rozumieją. A tu wyskakuje ni z gruszki ni z pietruszki kobieta w obronie mężczyzn z apelem do innych kobiet żeby były super i cool ( czyt. kól :) dla swoich biednych męskich supermenów. Mimo całej sympatii do Ciebie droga antoninko. dla mnie to tylko wpis ku przypodobaniu się męskiej części widowni. I chociażby nie zamierzony( bo domniemam, iż taki właśnie miał być) to dla mnie tak brzmi. wybacz ale wielkie ble dla takich wpisów męskich przez kobiety.dla takich apeli. tylko proszę nie obrażaj się. To tylko moje zdanie, które tkwiło we mnie tak czy siak po każdorazowym otwarciu naszego okienka.
2011/03/01 10:06:02
Cześć po długim niepisaniu :) A nie masz wrażenia Dolores, że im też jest trudno? Że to nie zawsze jest tak, że to my jesteśmy te pokrzywdzone? Zobacz, ile sobie wywalczyłyśmy. W porównaniu z życiem naszych babć i mam jesteśmy szczęściarami. Za to oni muszą się na nowo zdefiniować. Bo to już nie jest takie oczywiste, co to znaczy być prawdziwym mężczyzną w świecie, w którym nie jest się już jedynym żywicielem stada :)
2011/03/03 11:13:25
A ja właśnie jestem odmiennego zdania. Mieli już czas wszystko przekombinować sobie w tych swoich główkach i uważam, że im jest zdecydowanie łatwiej teraz aniżeli kiedyś. Ale to moje zdanie, którego rzecz jasna nie zmienię.
2011/03/04 09:30:48
dolores
właśnie pomachałaś czerwoną płachtą przed oczami byka :-) 2011/03/08 11:00:45
Ale co tu napisać? Dolore ma odmienne zdanie, którego - jak sama zauważa - rzecz jasna nie zmieni... a pisząc o "ich/naszych główkach" ewidentnie drwi sobie z nas mężczyzn.
Nie żebym przeżywał rozpacz i rzucał spazmami jaką to krzywdę nam wyrządza. Od początku założyłem, że pewnie nie odnosi tej uwagi do całego męskiego rodu. Ale jak kilka razy to przeczytałem, to już taki pewny nie byłem. Na pewno zgodzę się, że jednym facetom może być łatwiej ale zastrzegę się, że innym już tak być nie musi. Niestety, to żadne odkrycie i do niczego nas nie zaprowadzi. Ale przyjmowanie "jedynego, jedynie słusznego" założenia już może szkody wyrządzić... "Ten mur to fikcja a ja zaraz przejdę przez niego" Dolores, już nie chcę Cię przekonywać, że jest inaczej. Wiele razy wymienialiśmy poglądy w podobnych tematach. Tylko może bardziej osobistych. Ty patrzysz przez pryzmat swoich osobistych doświadczeń i wszystkich facetów ustawiasz równo (aż mi się ciśnie: pod murem :-) )... ja również patrzę na swoje doświadczenia i mówię, że doskonałe istoty ludzkie zostały w Edenie. Tu i teraz ich już niestety nie ma Niech Ci będzie, że jest nam łatwiej (nawet nie wiem jak to ocenić) ... ale czy już wystarczająco łatwo, żeby zrzucać na na wszelkie winy naszych i Waszych niepowodzeń? A tak przy okazji Mieżdunarodnego Dnia Kobiet najlepsze życzenia dla Blogożanek :-) |