|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Nieustająca wojna kobieco-męskaCzy mężczyznom jest dziś trudniej, czy łatwiej? Moim zdaniem trudniej. Już nie ma prostych zasad: ja poluję, Ty pieczesz mamuta. Ja zasiadam w radzie plemienia, Ty rodzisz dzieci. Ja mam Was kilka, Ty należysz tylko do mnie. Diabli wzięli tamte proste reguły. Co nie oznacza na przykład, że już się nie poluje. Owszem poluje się. Ale obok innych mężczyzn trzeba polować z kobietami, w radzie zasiadać z kobietami, a potem nie można usiąść i patrzeć w ognisko. Trzeba pomóc zająć się dziećmi, ogarnąć bałagan po oprawianiu mamuta, zaś wieczorem myśleć już nie tylko o swojej przyjemności, ale także o przyjemności partnerki, dodajmy jednej. Reszta zabroniona. System nie sankcjonuje. Chyba że jesteś muzułmaninem i masz kasę. Albo jesteś outsiderem i na systemie Ci nie zależy. Wbrew pozorom jednak mężczyznom na systemie zależy. Inaczej po co mieliby się żenić? Oczywiście nie jest tak, że mężczyźni nie widzą, że na tym nowym trochę też się zyskuje: kontakt z własnym potomstwem niedany ich ojcom i dziadom, poczucie że daje się kobiecie prawdziwą rozkosz. Z drugiej jednak strony trzeba zrezygnować z władzy, z tego, co mężczyźni kochają najbardziej na świecie: z własnego ego. A to nie jest łatwe. Czy kobietom jest dzisiaj łatwiej, czy trudniej? Trochę tak, trochę tak. Już nie trzeba się bać, że jak on odejdzie albo umrze to ja i moje dzieci zginiemy. Sama umiem polować, umiem zasiąść w radzie. Już nie muszę ukrywać w łóżku, że mi dobrze i że to ważne. Z dugiej strony lata ewolucji spowodowały, że w glowie i tak mam zakodowane, że bez niego jestem niepełna, nieskończona. Że bez dziecka też jestem niepełna i nieskończona. Że właściwie w oczach wielu mężczyzn dalej są tylko dziwki i dziewice, te ostatnie przekształcone w matrony. Więc i trudniej i łatwiej. Nie da się oszukiwać natury, ale chyba nie można jej też bezwolnie ulegać. Może po prostu trzeba walczyć, choć niekoniecznie między sobą. wtorek, 08 marca 2011, antoninaanton
Komentarze
pawel.androniku
2011/03/09 14:34:53
no i jakże uwalniająca jest świadomość takiego a nie innego stanu rzeczy - roz-poznany "system" można ujarzmić dla własnych korzyści... szkoda tylko, że to nie przychodzi z czytania książek czy gazet. Własna ścieżka rozwojowa trochę czasem niewygodna :-)
2011/03/12 13:54:04
wielka łaska, że się zajmie dzieckiem i to w dodatku swoim. No proszę Cię! I to o łóżku! Facetowi jak nie zależy na sprawieniu również kobiecie przyjemności to niech do dziwki idzie. Nie zapominaj, że faceci tak jak kobiety żyją zupełnie w innym świecie, dawne czasy nie są ich religią, w którą wierzą i rozpatrują to w aspekcie a kiedyś tak było i ja teraz też mam prawo łowcy, zdobywcy i wodza. Chyba Ci się trochę światy pomyliły. Człowiek jest istotą o łatwej aklimatyzacji, nie żyje historią i tym co kiedyś było. Jakby tak było, to po świecie po dziś dzień chodziłyby same małpy.
2011/03/14 07:58:01
Dolores mnie nie chodzi o świadomość i to, co się dzieje na poziomie cywilizacyjnym, lecz o to, co gdzieś tam głęboko skryte i nieuświadamiane. Oczywiście można to odrzucić, ale to tak jak z polityką. Historia bywa bardzo przydatna przy podejmowaniu całkiem współczesnych decyzji. Rzecz jasna jeśli z wiedzy historycznej korzysta się umiejętnie. Celowo zarysowałam to wszystko takimi grubymi kreskami. Żeby sprowokować. Ale każda prowokacja ma jakiś cel. I mój był taki: zastanówmy się nad tym, co kształtuje nasze wzorce kobiecości i męskości. Nie po to, żeby ze sobą walczyć, ale właśnie po to, żeby w związkach było lepiej. Mówisz "wielka łaska, że się zajmie dzieckiem i to w dodatku swoim". Nie wiem, jakie masz doświadczenia, ale dla mojego ojca i dziadka problem w ogóle nie istniał. Od zajmowania się dziećmi były kobiety. Mało tego. Te trzydzieści, pięćdziesiąt lat temu nikt nie wymagał od mężczyzn tego. A teraz jest inaczej. I oczywiście dobrze, że tak jest. Lepiej nie tylko dla kobiet, lepiej przede wszystkim dla dzieci, bo ich ojcowie uczestniczą w ich życiu. Ale popatrz, że to jednak z punktu widzenia setek czy tysiąca lat całkiem nowe społeczne wymaganie.
2011/03/14 16:10:48
A dla mnie i dla wielu moich znajomych to naturalne. Wybacz, ale kompletnie nie przemawia do mnie Twój wpis w obronie biednych mężczyzn od których wymaga się bycia członkiem rodziny.Chcesz broń mężczyzn ile wlezie, tłumacz ich ułomność na różnych poziomach, mów jacy oni są biedni. Twój wybór. Jak dla mnie to padaczka stulecia żeby kobieta zamiast opisywać np swoją instrukcję obsługi ciągle pisała jacy to mężczyźni są biedni i jak im ciężko w życiu. Ja się odcinam od tematu.
2011/03/14 19:27:30
Dolores, "padaczka stulecia": świetnie to ujęłaś! :D :D Podłapuję wyrażenie i będę "sprzedawać". :-)
Czekam na info od Ciebie albo jakiś wpis, bo Ciebie ciągle... plecy bolą i bolą a innych wieści brak. ;-) :D Proszę o newsy, Droga Koleżanko! :-) 2011/03/15 07:47:53
A spróbuję zapytać Cię Dolores inaczej. Co jest według Ciebie potrzebne, żeby jakiś problem rozwiązać? Bo jak dla mnie to najpierw trzeba go zdefiniować i spróbować określić skąd się wziął. Czy dążenie do tego, żeby np. alkoholik uznał się za alkoholika, zrozumiał, że w jego rodzinie ojciec i dziadek zmarli na chorobę alkoholową to obrona alkoholizmu i głaskanie biedaka po glowie? Oczywiście, że mężczyźni nie są biedni, ale kobiety nie są święte. Po prostu generalnie bywają źli i dobrzy mężczyźni, złe i dobre kobiety. A także mężczyźni i kobiety pogubieni w życiu, w swoich problemach, rozterkach, troskach. Nie przymilam się meżczyznom, nie mam po co. Ja po prostu chcialabym, żeby na świecie było więcej szczęśliwych, skomunikowanych ze sobą ludzi. To tyle.
2011/03/16 13:53:32
Blog umiera :) Dolores się na mnie wkurzyła, reszta ludzi milczy :) Szkoda. Forum dyskusyjne to naprawdę fajna sprawa.
2011/03/23 11:15:22
Antonino i Pollyanno
Jesteście Ostatnimi Samurajkami :-) ... no i Dolores choć trochę wkurzona i po drugiej stronie barykady :-) cóż, może trzeba coś zakończyć i coś zacząć? Dolores prowadzi swój blog Pollyana - z tego co wiem - również, choć jest/był on ukryty :-) Antonino, Ty nie lubiłaś rzeczy technicznych ale może chcesz założyć swój? Oferuję zdalne doradztwo w tej materii :-) ... chyba dobrze się sprawdzają blogi krótkie w treści, dotykające boleści (i radości) dnia codziennego. Większe tematy można wtedy dorzucać okazjonalnie :-) Mi brakuje już czasu na dodatkową działalność :-)... kontakty mailowe możemy zachować: mój i pollyanny są w lewym marginesie bloga Możecie "zabrać" swoje wpisy a obecny blog poddamy destrukcji. Co Wy na to? 2011/03/24 07:42:28
Pawle dziękuję za zaofiarowaną pomoc :) Może kiedyś rzeczywiście uruchomię coś swojego. Na razie moje życie jednak dość zatłoczone. Tak więc w razie czego niech te moje notki idą w destrukcję. :) Naprawdę miło było Was wszystkich poznać, powymieniać poglądy. Życzę wszystkiego dobrego na wiosnę i nie tylko. :)
2011/03/25 14:38:58
Pawle mylisz pojęcia. Ja nie jestem wkurzona. Mam po prostu swoje zdanie, zupełnie inne. A z blogiem rób co chcesz. Tylko po co było go zakładać jak teraz chcesz go zniszczyć. No tak łatwiej coś zniszczyć niż coś utworzyć. Typowe.
2011/03/25 14:41:50
a co do Twojego maila Pawle to chyba jest jakiś błędny, bo ja tam nie mogę nic na ten adres wysłać.
2011/03/29 13:42:08
faktycznie - w pośpiechu w adresie mailowym wpisałem swój login bloxowy - adres już poprawiony.
Co do niszczenia bloga mógłbym zauważyć, że typowe (jak dla kobiety) jest, że widzisz co chcesz widzieć niezależnie od tego co jest faktycznie :-). Przypomnę, że pokazałem pewną możliwość i zapytałem Was o zdanie. Samemu nie zająłem żadnego stanowiska. Blog wspólny i każdy ma do niego takie samo prawo. Dodam, że wcale nie dążę do /z/niszczenia "czterdziestki bis" ale też zastanawiam się nad sensem utrzymywania/wegetowania jego bytu w internecie. Inną np możliwością jest przejęcie go przez którąś z Was. Lub któraś z Was podda propozycję co dalej :-) A po co go zakładaliśmy? Ot, wtedy chcieliśmy tego :-) |